Samstag, 19. Januar 2013

Skorzane legginsy w roli glownej :)

Ostatnio mam takie urwanie glowy, ze nawet nie mam sily stanac przed szafa i wymyslic cos bardziej kreatywnego niz brzydszy dres po domu i nieco ladniejszy, firmowy na wyjscie po bulki. A jak juz mam okazje wybrac sie dalej niz do osiedlowego sklepu i z powrotem, moim ratunkiem sa legginsy ze sztucznej skory, ktore kupilam sobie w tally weijl jakies sto lat temu. i od tych stu lat sa niezmiennie moim wybawca, kiedy nadchodzi stresujacy czas egzaminow, pracy, gotowania, sprzatania, nauki i wysadzania syna na kibelek (niekoniecznie w tej kolejnosci). wbijam wiec moje rosnace od paru miesiecy nieodwolalnie uda w owe magiczne spodnie, ubieram jakas dziwne gore, zakladam cos na wierzch i juz moge leciec na kawy, do pracy, na zajecia. nawet sie nie fatyguje, by otworzyc szafe, po prostu dzien zaczynam od kawy i porcji okropnie blyszczacych, niemal kurwiszych legginsow i wystarcza wysokie obcasy, a juz moje rosnace nozki wygladaja szczuplo i foremnie :) Na szczescie owy okres wlasnie dobiega konca, legginsy sa w praniu po raz trzeci w tym tygodniu, a ja mentalnie zbieram sily na sprzatanie mojej szafy, ktore przeznaczylam na jutro przed poludniem. A oto dokumentacja mojego modowego lenistwa ze spontanicznie dobranymi dodatkami, ktore akurat walaly sie gdzies pod reka, a nie w czelusciach mojej szafy.

plaszczyk: no name, sh; buty: zara; torba: hallhuber; legginsy: tally weil; kolnierz futrzany: no name, sh
plaszczyk: zara; kozaki: lasocki; legginsy: tally weijl; torba: hallhuber; kolnierz: no name, sh; broszka: bijou brigitte

Pozdrawiam z nad parujacej kawy z mlekiem :) Milego weekendu!

Kommentare: